Droga na sam szczyt!
avatar Beata Regner   /   15 maja 2017

Każdy z nas ma swój szczyt. Dla jednych szczytem do zdobycia będzie zakup wymarzonego mieszkania, dla innych na przykład podróż dookoła świata.

Ostatnio zastanawiałam się, czym dla mnie jest mój szczyt. Dzięki temu uświadomiłam sobie, że ma on kilka wierzchołków. Na szczęście droga jest ta sama. Poszczególne wierzchołki są jak przystanki, na których mogę nabrać sił do dalszej podróży. Nieraz na mojej drodze spotykam inne osoby, które podążają wydawałoby się w tym samym kierunku. Ale tak do końca nie jest. Tak jak każdy z nas ma swoją drogę, która możemy przez jakiś czas dzielić z innymi towarzyszami, tak samo jest ze szczytami. Każdy z nas ma swój szczyt do zdobycia.

Możecie pomyśleć, ale jak to tak. Przecież kupujemy to samo mieszkanie. Zgadza się, tylko, że dla każdego z nas to samo mieszkanie może oznaczać zupełnie co innego i z innych pobudek chcemy je mieć.

Droga na szczy wiąże się często z upadkami, niewygodami, łzami bólu. Z drugiej strony, ta sama droga może nam również przynieść łzy szczęścia, nowe przyjaźnie, wygraną, spełnieniem marzeń.

Myśląc o szczycie mam przed oczami Martynę Wojciechowską i zdobytą przez nią koronę ziemi. Nagroda ta jest przyznawana tylko najwytrwalszym ludziom, którzy zdobyli 7 najwyższych szczytów znajdujących się na wszystkich kontynentach. Pamiętam jeszcze jak pasjonująco Martyna opowiadała o swoich wyprawach na kongresie Queens of life w 2015 roku. Właśnie się rozmażyłam :) .

Martyna jest drugą Polką, która tego dokonała. Przed nią w 2000 roku ostatni z siedmiu szczytów zdobyła Anna Czerwińska.

Słuchając na kongresie historii zdobywania poszczególnych szczytów, Martyna pokazała jak ze zdobyciem kolejnego szczytu coraz bardziej wciągała się w ten projekt. Pierwszy na jej mapie był Mont Blanc, który okazał się być dla niej początkiem fascynującej, ale również ciężkiej przygody. Zdobywanie szczytów to często walka ze sobą, ze swoimi słabościami, to udowadnianie sobie, że da się rade zrobić jeszcze jeden krok, a potem kolejny. Jednak widząc przed sobą szczyt dostajesz wiatru w skrzydła, który wlewa w ciebie dodatkową moc.

Szczyty zdobyte przez Martynę:

  1. Mont Blanc (4808 m)
  2. Kilimandżaro (5895 m)
  3. Aconcagua (6962 m )
  4. Mount Everest (8848 m)
  5. Mount McKinley (6194 m)
  6. Elbrus (5642 m)
  7. Mount Vison (4892 m)

Droga Martyny Wojciechowskiej pokazuje nam jaką wielką trzeba mieć determinacje w dążeniu do zdobycia swojego szczytu. Trzeba dać z siebie wszystko, a może za tym zakrętem, który widzimy w oddali jest właśnie nasza meta. A potem pozostanie nam już tylko celebracja za zdobycie szczytu.

Po celebracji i naładowaniu akumulatorów, wybieramy kolejny szczyt do zdobycia. Bo należy pamiętać, że w tym wszystkim najważniejsze jest ciągłe bycie w drodze.

Zastanów się jaki szczyt ty masz do osiągnięcia? Czego potrzebujesz, żeby go osiągnąć? Pomyśl, też z jakich zasobów korzystałeś w przeszłości, gdy zdobywałeś inny szczyt? Są to niektóre z pytań, na które należy sobie odpowiedzieć a odpowiedzi pokażą tobie jak wielki potencjał w tobie drzemie. Wystarczy tylko w niego uwierzyć.

Z ciekawych informacji, które można znaleźć na temat korony ziemi. według niektórych źródeł koronę ziemi powinno stanowić zdobycie 9 najwyższych szczytów:

- w Azji jest to Mount Everest (8848 m),

- w Ameryce Południowej - Aconcagua (6962 m),

- w Ameryce Północnej - Mount McKinley (6194 m),

- w Afryce - Kilimandżaro (5895 m),

- na Antarktydzie - Mount Vinson (4892 m),

- w Europie powinien być Mont Blanc (4808 m),

- kaukaski Elbrus (5642 m),

- w Australii - Góra Kościuszki (2230 m),

- w Nowej Gwinei - Carstensz Pyramid (5029 m).

Zajrzyj i polub mój fanpage na Facebook, aby być zawsze na bieżąco
https://www.facebook.com/beataregner.72
Powyższy tekst przedstawia wyłącznie prywatne poglądy autora i nie prezentuje stanowiska ewolu

O autorze

avatar
Jestem kobietą, która przebudziła się z długiego i głębokiego snu.
Strach towarzyszy mi każdego dnia, jest on nieodłącznym moim cieniem, ale wybieram działanie z nim a nie chowanie się w ciemny kąt.
Odnalazłam swoją pewność siebie, tak po ludzku i nie dam jej już się zagubić.
Wychodzę z mojej strefy komfortu i pewnym krokiem zmierzam do strefy wyzwań i nowych możliwości.
Odkąd podjęłam decyzję o wprowadzeniu zmian w swoim życiu, pewnie idę po swoje marzenia. W moje marzenia i szczere serce uwierzyli wspaniali ludzie (moi przyjaciele), którzy mnie wspierają w mojej drodze. Wyruszam w podróż, w którą pragnę zabrać również Ciebie. Moimi znakami rozpoznawczymi są motywacja, wsparcie, inspiracja i pewność siebie.

Pewność siebie jest jak tlen, potrzebujesz jej do rozwinięcia swoich skrzydeł.

Komentarze

Inne posty autora

To również może Cię zainteresować