Nowa funkcja
dzienniki
Prezentujemy Wam nową funkcję na ewolu - dzienniki.
Zdradzę wam dziś mój sekret.
avatar Beata Regner   /   6 maja 2017   /   2 minuty

Długo zastanawiałam się nad tym, co takiego mnie motywuje, dodaje mi sił do działania.

Zrozumiałam to podczas warsztatów Unleash the Power Within z Anthony Robbinsem.

Jednym z narzędzi, które stosuję są wyzwania, które sobie stawiam.

JA PO PROSTU UWIELBIAM WYZWANIA!!!

Wyzwania, które wytwarzają we mnie adrenalinę oraz ogromną, wewnętrzną siłę. Jak policzyłam to, ostatnio wychodzi, że raz lub dwa razy w miesiącu podejmuję jakieś wyzwanie. I bardziej analizując ten wątek stwierdziłam, jak bardzo prawdopodobne jest to, iż większości z nas właśnie wyzwania są potrzebne do naładowania baterii. Tylko jest w tym mały szkopuł, bo nie zawsze jesteśmy w stanie sobie uświadomić, co jest tą naszą siłą napędową.

Nie muszą to być wielkie wyzwania. Chodzi o potrzebę działania w odmiennych warunkach niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni na co dzień.

Dla mnie takimi ostatnimi wyzwaniami było zrobienie tatuażu (po długich 15 latach rozmyślenia o tym), przejście po rozżarzonych węglach (po 10 lata od pierwszej, niepodjętej próby). I zbliżające się wyzwania - udział w biegu vege na 5 km (to już jutro) oraz na koniec maja udział w Runmageddonie na 3 km z 15 przeszkodami. No i już mnie kręci w środków, żeby zastanowić się co dalej . Jaki plan będę miała na czerwiec?

Do takich wniosków doszłam, gdy Tony Robbins opowiadał o niezwykłej siostrze Madonnie Buder, która w wieku 55 lat pierwszy raz wzięła udział w Ironmanie a trzy lata wcześniej ukończyła triathlon. Nieprawdopodobne jest to, że trenować zaczęła dopiero w wieku 48 lat. Skłoniły ją do tego słowa, które usłyszała od Ojca Johna, że sport to świetny sposób na rozwijanie swojego umysłu, ciała oraz duszy.

Siostra Madonna ma dziś 82 lata i wciąż uprawia sport. Bierze udział w maratonach, pływa, jeździ na rowerze. Jak myślę o tej niezwykłej kobiecie, dochodzę do wniosku, że jej sposób na życie stanowi dla mnie wielką inspirację. Nie wiem, czy moja aktywność pozwoli mi w wieku 82 lat wziąć udział w Ironmanie i dodatkowo zmieścić się w wyznaczonym limicie czasowym (17 godzin na pokonanie całej trasy), ale wiem jedno, jest to bardzo motywujące do działania.

To co dodaje siostrze Madonnie siłę do działania, to intencja z jaką staje do wyzwań. Na przykład w 2006 roku jej intencją był pakt, który zawarła z Bogiem. Układ był bardzo prosty, ona w wyznaczonym czasie miała ukończyć Ironman, a Bóg miał sprawić, że jej zmarły wcześniej siostrzeniec miał spoczywać w spokoju. Na trasie zmagała się z wielkim kryzysem, niedomaganiem, który ją dopadł, ale intencja pozwoliła jej zebrać tyle sił, by zawody ukończyła w wyznaczonym czasie. Linię mety przekroczyła z zapasem 57 sekund.
Siostrę Madonnę niektórzy zwą żelazną zakonnicą. Na taki przydomek zapracowała swoją niezłomnością, wielkim uporem, dążeniem do realizacji postawionego sobie celu. Sporo z nas mogłoby się od niej tego uczyć.

Jeden z dziennikarzy zadał jej pytanie "Co powiedziałaby pani wszystkim, którzy myślą, że są za starzy, by zacząć trenować?". Odpowiedziała: "Jeśli nie jesteś zbyt młody, by zacząć chodzić lub biegać, to nie jesteś zbyt stary, by przestać".

Jej dokonania do tej pory są imponujące. I tak na przykład ukończyła ponad 320 wyścigów, od wieku 75 lat została posiada tytuł najstarszej kobiety, która ukończyła Ironmana. W tej chwili jest już najstarszą osobą, która tego dokonała.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat siostry Madonny, zachęcam do lektury jej książki, którą wydała w 2010 roku, zatytułowana jest "The Grace to race". W książce można przeczytać między innymi o jej zmaganiach z kontuzjami, urazami. Dla niej te wszystkie wyzwania są ciągłym biegiem do Boga.

Podsumowując, historia siostry Madonny ma wielką moc inspirowania innych.

Zajrzyj i polub mój fanpage na Facebook, aby być zawsze na bieżąco
https://www.facebook.com/beataregner.72
Powyższy tekst przedstawia wyłącznie prywatne poglądy autora i nie prezentuje stanowiska ewolu

O autorze

avatar
Jestem kobietą, która przebudziła się z długiego i głębokiego snu.
Strach towarzyszy mi każdego dnia, jest on nieodłącznym moim cieniem, ale wybieram działanie z nim a nie chowanie się w ciemny kąt.
Odnalazłam swoją pewność siebie, tak po ludzku i nie dam jej już się zagubić.
Wychodzę z mojej strefy komfortu i pewnym krokiem zmierzam do strefy wyzwań i nowych możliwości.
Odkąd podjęłam decyzję o wprowadzeniu zmian w swoim życiu, pewnie idę po swoje marzenia. W moje marzenia i szczere serce uwierzyli wspaniali ludzie (moi przyjaciele), którzy mnie wspierają w mojej drodze. Wyruszam w podróż, w którą pragnę zabrać również Ciebie. Moimi znakami rozpoznawczymi są motywacja, wsparcie, inspiracja i pewność siebie.

Pewność siebie jest jak tlen, potrzebujesz jej do rozwinięcia swoich skrzydeł.

Komentarze

Inne posty autora

To również może Cię zainteresować